| wstecz
Katowice: zarzuty o użycie pasów...
(aut. Dorota Niećko, Dziennik
Zachodni 12.10.2004; DPS Forum 21.10.2004)
Niebezpieczna staruszka?
Personel zakładu pielągnacyjno-opiekuńczego w Szpitalu im. Śniadeckiego
w Katowicach Janowie przywiązuje na noc pacjentów do łóżek skórzanymi
pasami. Wiadomo, że przynajmniej w jednym przypadku przywiązywanie
zakończyło się poważnymi otarciami nadgarstków. Na dodatek rodzina
przywiązanej pacjentki twierdzi, że kobieta nie jest niebezpieczna.
- Podczas jednej z wizyt zauważyłem krwawe ślady na rękach u cioci
- opowiada jeden z członków rodziny pacjentki (chce pozostać anonimowy).
- Zapytałem, co się stało, a ciocia przyznała, że jest przywiązywana
na noc do łóżka i jest jej niewygodnie. Ciocia nie narzeka na opiekę,
ale w nocy nie może się nawet ruszyć! Lekarze twierdzą, że to dla
jej dobra.
Gabriela Radwan, szefowa zakładu przekonuje, że pacjentka była
pobudzona i agresywna. - W tej chwili jest już spokojna i pogodna,
ale wcześniej zdarzało się, że spadała z łóżka, a nawet uciekała
z oddziału. Dopiero niedawno podziałały leki i nie ma potrzeby używania
pasów - mówi Gabriela Radwan. - Pasy bezpieczeństwa to jedyna metoda
na to, aby noc upłynęła spokojnie. Na pewno nie używamy tych metod
w żadnym innym celu. To po prostu mniejsze zło.
Rodzina widziała, personel nie
Przywiązywana pacjentka, pani Agnieszka, ma ponad 90 lat. Rodzina
twierdzi, że nie chodzi już samodzielnie, w ogóle z trudem się porusza.
Czy może zagrozić innym? Kiedy odwiedziliśmy szpital, zobaczyliśmy
uśmiechniętą, filigranową staruszkę na wózku inwalidzkim. - Czuję
się dobrze, dziękuję - odpowiedziała zapytana o samopoczucie.
Lekarze twierdzą też, że żadnych otarć na nadgarstkach nie było.
Rodzina pani Agnieszki ma zdjęcia zakrwawionych opatrunków na jej
rękach.
- Stan fizyczny pacjentki wymagał użycia pasów, gdyby jednak rodzina
zwróciła się do nas z tymi wątpliwościami, wszystko byśmy wyjaśnili
- mówi Piotr Dłubic, zastępca dyrektora szpitala ds. leczniczych.
- Gdybyśmy nie przypięli pacjentki pasami, rodzina stawiała by
nam zarzuty, gdyby coś się stało - kwituje dr Radwan.
Nie są wygodne, ale cóż robić
Argumentując konieczność używania pasów pani doktor przypomina
historię innej pacjentki, która dwa razy spadła już z łóżka i trzeba
było zszywać jej głowę.
- Tak naprawdę osobom postronnym trudno sobie wyobrazić stan takiego
pacjenta - kwituje dyrektor Dłubic.
Zakład opiekuńczo-leczniczy w Janowie jest świeżo wyremontowany.
Leży tu 33 pacjentów. To nie tylko starsze osoby, ale również młode
- po pobiciach, z problemami psychiatrycznymi. Mają świetne warunki,
nowe sanitariaty, kolorowe sale. Niektórzy z nich są jednak przypinani
nawet w dzień. Tak, jak wczoraj pan Andrzej. - Dokuczają mi te pasy,
ale co zrobić - wzdycha. Jednak zdarzało się, że pan Andrzej bił
pielęgniarki, straszył nożem innych pacjentów.
Andrzej Porombka, dyrektor szpitala, przyznaje, że pasy można zastąpić
np. specjalnymi łóżkami z siatką zabezpieczającą, ale nie ma na
nie środków. - W tym roku nie dostaliśmy ani złotówki na wyposażenie
czy remont. Co będzie w przyszłym, nie wiadomo - żali się.
Szpital w Janowie jest szpitalem miejskim. Za pobyt na
oddziale opiekuńczo-leczniczym pacjenci płacą 75 proc. swojej emerytury
czy renty.
- Pasy są na wyposażeniu niektórych oddziałów - przyznaje dyrektor
jednego ze śląskich szpitali, który również prowadzi oddział opiekuńczo-leczniczy.
- Staramy się jednak unikać ich używania. Pasy wykorzystujemy tylko
w ostateczności i na krótko, np. wówczas, gdy pacjent jest w delirium,
a środki farmakologiczne jeszcze nie działają.
Maria Kukawska - rzecznik praw pacjenta przy śląskim oddziale
NFZ
Środki przymusu bezpośredniego to na pewno nie jest normalne postępowanie.
Usprawiedliwione jest wówczas, kiedy pacjent może sobie lub innym
zrobić krzywdę, ale nie może to być normalna praktyka. Pamiętam
podobną skargę na początku roku, okazało się, że rzeczywiście taka
sytuacja miała miejsce, w związku z ograniczoną liczbą personelu.
Jeśli zgłosi się do mnie rodzina pacjentki, wyjaśnimy dokładnie
sprawę. Sądzę, że jeśli lekarze decydują się na zastosowanie takiego
środka, rodzina powinna być o tym poinformowana.
Co mówi ustawa o ochronie zdrowia psychicznego
Środki przymusu bezpośredniego można stosować w sytuacji, kiedy
pacjent zagraża życiu lub zdrowiu, swojemu bądź innych pacjentów
lub niszczy np. szpitalny sprzęt. O tym, jaki środek zastosować,
decyduje lekarz. Każdy przypadek musi być odnotowany w dokumentacji
medycznej, a o zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego uprzedza
się pacjenta. Lekarz musi wybrać środek najmniej uciążliwy i zachować
dbałość o dobro pacjenta. |