| wstecz
Sadyści z Wrzeszcza
(aut. Dorota Abramowicz, Justyna
Lulkiewicz - Dziennik
Bałtycki 24.01.2004; DPS Forum 7.02.2004)
Skandal w Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych
Przypalali zapalniczką ciała ofiar. Ślady po oparzeniach znaleziono
na rękach i plecach. Kazali jeść mydło. Obcinali za karę włosy.
Kopali i szarpali.
Próbowali zmuszać do rozbojów i kradzieży, grożąc pobiciem. Nie
rzucali słów na wiatr - w listopadzie ub.r. jedna z ofiar ze złamaną
szczęką i podejrzeniem wstrząśnienia mózgu trafiła do szpitala.
Ofiary mają od 12 do 15 lat. Sprawcy - około 17. Wszyscy są podopiecznymi
Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych przy ul. Leczkowa w Gdańsku
Wrzeszczu.
- Policja zatrzymała pięciu sprawców - mówi Janina Macińska, szefowa
Prokuratury Gdańsk-Północ. - Trzej z nich, jako dorośli, zostali
już tymczasowo aresztowani.
Zawiadomienie o znęcaniu się nad dziećmi złożył przed kilkoma dniami
jeden z wychowawców. Po przesłuchaniu dzieci wyszło na jaw, że już
w listopadzie poszkodowani składali w dyrekcji placówki oświadczenia
o maltretowaniu. Dyrektor zespołu, Grzegorz Barczewski nie chciał
wczoraj komentować tej sprawy.
- Wyjaśniamy wątek związany ze skargami dzieci - twierdzi prokurator
Macińska. - Sprawdzamy, dlaczego wcześniej wychowawcy nie zawiadomili
policji.
"Dziennik" jako pierwszy właśnie w listopadzie ubiegłego
roku informował o sytuacji w gdańskim ośrodku.
Co najmniej raz w tygodniu policjanci z ul. Białej w Gdańsku Wrzeszczu
przyjmują zgłoszenie z Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych
przy ul. Leczkowa.
- Przede wszystkim są to ucieczki - mówi nadkom. Małgorzata Gliniecka-Kubiak,
kierownik sekcji dochodzeniowo-śledczej. - Do tego kradzieże, rozboje,
pobicia dokonywane na terenie ośrodka i poza nim. Przed kilkoma
dniami jeden z wychowawców przyprowadził Marka. Marek opowiedział,
jak czterech starszych chłopców znęcało się nad nim. Wskazał inne
ofiary...
- Przez całą środę w obecności psychologa przesłuchiwaliśmy siedmioro
dzieci - twierdzi nadkom. Gliniecka-Kubiak. - Bardzo się bały. Tłumaczyliśmy
im, że to przestępcy powinni się bać.
Pokazali ręce i plecy przypalone ogniem z zapalniczki. Opowiedzieli,
jak "koledzy" wysyłali ich na ulicę, by kradli torebki.
- Wtedy uciekłem do babci - powiedział Grześ.
W listopadzie Tadeuszowi złamali szczękę. Krysi obcięto włosy.
W dodatku musieli jeść mydło. Koszmar trwał od października ub.r.
do 20 stycznia. Dzieci w listopadzie złożyły wychowawcom oświadczenia
w tej sprawie. Jednak dopiero w drugiej połowie stycznia o prześladowaniach
usłyszeli policjanci. Dlaczego tak późno? Nie wiadomo.
W Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Gdańsku nikt nie
chce z nami rozmawiać. - Trwa kontrola Urzędu Wojewódzkiego - tłumaczy
dyrektor Grzegorz Barczewski.
Prowadząca kontrolę Urszula Burtowicz dodaje, że o wynikach zostaniemy
powiadomieni przez rzecznika prasowego. Na razie dziennikarze nie
powinni przeszkadzać jej w pracy.
- Ale to pracownicy ośrodka powiadomili policję o przestępstwie
- mówimy. Dyrektor odpowiada, że to efekt obowiązującej w ośrodku
zasady: zero tolerancji dla agresji. I dodaje, że znowelizowana
ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich dopiero od stycznia
br. pozwala na oddzielenie pokrzywdzonych przez los dzieci od zdemoralizowanych
rówieśników. - I tak się stanie - zapewnia.
Początkowo policja zatrzymała czterech podejrzanych. Damian P.
i Krzysztof H., którzy skończyli już 17 lat, zostali tymczasowo
aresztowani. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności. Dwaj młodsi
bandyci trafili do schroniska dla nieletnich.
Wczoraj doszło do kolejnego aresztowania. Kolega zatrzymanych pobił
jednego ze świadków "za donosicielstwo". Reakcja policji,
prokuratury i sądu była natychmiastowa - trzy miesiące separacji
dla dorosłego napastnika.
- Sprawa jest rozwojowa - twierdzą policjanci. - Podejrzewamy,
że zarzutów może być o wiele więcej. Trzeba tylko przełamać strach
dzieci.
Trzeba też oddzielić od siebie tych, którzy weszli w konflikt z
prawem, od poszkodowanych przez los. Umieścić w oddzielnych grupach,
na innych piętrach. Byle jak najdalej od siebie.
Imiona poszkodowanych zostały zmienione. |