|
wstecz
Koniec wrocławskiej rewolucji ?
(aut. Alicja Giedroyć ; Gazeta
Wrocławska 26.03.2003; DPS Forum 1.04.2003)
Pilotażowy, nowatorski program opieki
medycznej i rehabilitacji mieszkańców domów pomocy społecznej we
Wrocławiu, zakończył się skandalem. Firma świadcząca te usługi dostała
wypowiedzenie umowy najmu zajmowanych pomieszczeń, bo nie płaciła
czynszu i innych należności. Jej przedstawiciele z kolei oskarżają
dyrektora Miejskiego Zarządu DPS, Jarosława Dudę o poważne przestępstwa.
Złożyli doniesienie do prokuratury, zawiadomili o sprawie władze
miasta i zamierzają zawiadomić Sejmik Województwa Dolnośląskiego
(Jarosław Duda to radny Platformy Obywatelskiej i zarazem wiceprzewodniczący
sejmiku). Czy na skutek tego konfliktu, mieszkańcy gminnych domów
pomocy, od poniedziałku zostaną bez opieki lekarzy, pielęgniarek
i rehabilitantów?
- Absolutnie nie - zapewnia Jarosław Duda. - Firmie "OIKOS"
wypowiedzieliśmy tylko umowę najmu naszych lokali przy ul. Mącznej,
Karmelkowej, Rędzińskiej i Kaletniczej. Jeśli przedstawiciele owej
firmy zdołają pełnić te usługi bez bazy lokalowej i sprzętowej -
to będą mogli to robić, dopóki nie zorganizujemy nowego przetargu.
Według dyrektora, dłużej już nie można było tolerować ponoć nieuczciwej
firmy, która od czasu przejęcia opieki nad mieszkańcami DPS, czyli
od stycznia 2002 r., nie zapłaciła miastu ani grosza. Dług, związany
z kosztami wynajmowania lokali i sprzętu, wynosi prawie 140 tys.
zł.
Firma z zewnątrz, ale swoja?
- Nie dostaliśmy żadnego wypowiedzenia - zapewnił nas wczoraj po
południu prezes "OIKOS", Romuald Ściborski. - Gdy je dostaniemy,
odwołamy się do prezydenta miasta. "OIKOS" to spółka będąca
organem założycielskim Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej
"Ancora", który opiekuje się mieszkańcami DPS. Jej dyrektor,
Andrzej Górecki, był pomysłodawcą takiej formuły.
- Chodziło o to, by zewnętrzna firma świadczyła kompleksowe, zintegrowane
usługi medyczne i rehabilitacyjne wobec mieszkańców wszystkich miejskich
DPS - wyjaśnia. - To było nowatorskie rozwiązanie na skalę kraju.
"OIKOS" wygrała przetarg zorganizowany przez Miejski
Zarząd DPS (przystąpił tylko jeden oferent), a powołany przez nią
NZOZ "Ancora" rozpoczął działalność, w oparciu o kontrakt
z kasą chorych. Choć brzmi to zupełnie zwyczajnie, Górecki twierdzi,
że od początku Jarosław Duda miał "ciche udziały" w "OIKOS".
To znaczy - zainwestował swoje pieniądze i oczekiwał zysków.
- Horrendalny czynsz miał zostać obniżony do poziomu innych prywatyzowanych
ośrodków zdrowia ( z 4 zł za m. kw. na ok. 20 gr.). To dlatego firma,
prowadząc negocjacje, nie płaciła go. - mówi Górecki. - Pan Duda
obiecał umorzyć dług na koniec roku. Ów dług wziął się też stąd,
że kasa chorych zmieniła zasady refundacji niektórych usług, co
było niekorzystne dla firmy. W sumie, wartość wykonanej przez nas
usługi tylko za IV kwartał ub.r. to 250 tys. zł, czyli o wiele więcej
niż kwota zaległości.
Zemsta?
- To wierutna bzdura, pomówienie, próba zdyskredytowania mojej
osoby - oburza się Duda, który z kolei ma informacje na temat nieuczciwości
drugiej strony oraz skargi na fatalną jakość usług medycznych "Ancory".
- Przecież to zupełnie nielogiczne. Załóżmy, że tak było: gdybym
miał udziały, to po co miałbym teraz niszczyć "swoją"
spółkę. Powinienem raczej dbać o jej dobrą kondycję, a nie wypowiadać
umowę. To nie ma najmniejszego sensu. Dyrektor przyznaje jednak,
że nie sprawdził dokładnie firmy, której powierzył opiekę nad mieszkańcami.
Tłumaczy to tym, że Górecki miał już doświadczenie w tego typu działalności
(pracował w firmie "Medar", świadczącej usługi medyczne
w DPS przy ul. Rędzińskiej). Argumentuje, że wysyłał kilkakrotnie
wezwania do zapłaty, ale bez skutku. Nie zdołał jednak przygotować
oferty przetargowej, na wypadek zakończenia współpracy, do której
miał od dawna zastrzeżenia..
- Uważałem, że może ich kłopoty są przejściowe, pomyliłem się
- tłumaczy Duda.
Wyjaśni prokurator
Zarzuty Góreckiego należałoby rozumieć jako obejście ustawy antykorrupcyjnej
( Duda jako dyrektor MZDPS nieoficjalnie miałby mieć udziały w spółce,
która zawierała umowy z... MZDPS) oraz domaganie się korzyści majątkowych
za przychylność lub wręcz szantaż. Kilka dni temu Górecki złożył
w tej sprawie doniesienie do prokuratury (pismo wysłano w czwartek),
jeszcze zanim "OIKOS" dostała wypowiedzenie (piątek).
Napisał też, że zdaje sobie sprawę, iż sam naruszył prawo, wchodząc
w tego typu układ. Teraz - jest przekonany Górecki - dyrektor MZDPS,
kiedy nie dostał pieniędzy, znalazł innego chętnego. Bo przecież
jeszcze dwa miesiące temu był zadowolony z usług "Ancory",
o czym mówił publicznie.
- O szczegółach będę informował prokuraturę - powiedział nam Romuald
Ściborski, prezes "OIKOS", zapytany o dowody na poparcie
tezy o "cichych udziałach" Dudy. Na wezwanie czeka też
z niecierpliwością dyrektor Duda, który poza tym, zapowiada pozew
o naruszenie dóbr osobistych.
Na razie o wyjaśnienie sprawy poprosił go dyrektor Departamentu
Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego we Wrocławiu, Władysław Sidorowicz,
działający w imieniu prezydenta miasta. Jarosław Duda zapewnia,
że staruszkowie nie zostaną bez opieki, nawet gdyby "Ancora"
od poniedziałku przestała ją świadczyć. Do czasu zorganizowania
przetargu, ma zamiar do ciężkich przypadków wzywać pogotowie. Będzie
też prowadził rozmowy z lekarzami rodzinnymi, a w razie konieczności
poprosi znajomych medyków o wolontariat.
Alicja Giedroyć - Gazeta Wrocławska
|