dps.pl home O serwisie www.dps.pl Prezentacja Domu Pomocy Spolecznej
       
Domy Pomocy Spolecznej prawo organizacje radar mieszkancy recenzje oferty świat extra
 

wstecz

 

Skargi na prywatny zakład opiekuńczy w Katowicach

(aut. Przemysław Jedlecki, Gazeta Wyborcza 6.11.2003; DPS Forum 19.11.2003)

 

Chorzy są zastraszeni, dostają zimne jedzenie, a rodziny muszą przynosić leki - to podobno codzienność w Niepublicznym Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym "Karolinka" w Katowicach

- Zauważyłem, że chorzy boją się poskarżyć - opowiada Henryk Kuźnik, który już zabrał stąd swoją sparaliżowaną matkę. Mówi, że jedzenie w Karolince nie było dobre. - Mama miała kilka razy bóle brzucha, biegunki i wymioty. Jedzenie nie dość, że bywało zimne, to jeszcze najwyraźniej nieświeże - dodaje Kuźnik.

Sam kupował dla matki niektóre leki. Jedne kosztowały 35 zł, a inne zaledwie złotówkę.

Kobieta, której matka do dziś jest w Karolince, również sama kupuje dla niej leki. - Płacę 50 zł za dobę jej pobytu. W zakładzie tłumaczą jednak, że mają trudną sytuację materialną - mówi kobieta.

Karolinkę założyła cztery lata temu Barbara Machoczek. Dziś razem z mężem ma 45 proc. udziałów w firmie, ale tu nie pracuje. - Większościowy udziałowiec zrobił prezesem firmy Teresę Drożdż, a ja musiałam odejść. Było to w październiku zeszłego roku - opowiada Machoczek.

Jeszcze przez jakiś czas jako salowa w zakładzie pracowała jej 21-letnia córka Karolina. - Od kiedy jest tam nowa prezes pacjenci są źle traktowani. Obiady to były dwie łyżki ziemniaków i kawałeczek mięsa. Nieraz zdarzało się, że biegałam do sklepu, żeby kupić im coś do jedzenia - mówi Karolina. Twierdzi, że Drożdż nie jest zbyt uprzejma dla starych, schorowanych pacjentów.

- Raz chciałam zaprowadzić pacjentkę do toalety. Prezeska powiedziała, żeby tego nie robić, bo przecież chora ma "pampersa" i może lać pod siebie - relacjonuje Karolina. - Była tam też ponaddziewięćdziesięcioletnia pani Helena. Miała urojenia i śpiewała sobie. Kazano jej się zamknąć - dodaje.

Wydaje się, że część pacjentów również dziś nie czuje się tu najlepiej. - Jest tam pani, która kiedyś była naszą pracownicą. Prosiła, żeby ją stąd zabrać. Nie chciała tłumaczyć o co chodzi - mówi pracownik jednej z katowickich instytucji, który prosił nas o anonimowość.

Lech Wędrychowicz, zastępca dyrektora ds. medycznych śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, twierdzi, że Karolinka ma kontrakt z funduszem i za dzień pobytu każdego pacjenta dostaje ok. 40 zł. - Przyjrzymy się temu zakładowi. Przebywający tam pacjenci powinni otrzymywać wszystkie niezbędne leki. Nie możemy jednak sprawdzić tego, co się tam dzieje w kwestiach pozamedycznych - mówi Wędrychowicz.

W wydziale polityki społecznej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego usłyszeliśmy, że trudno będzie ustalić, czy zarzuty Machoczek są prawdziwe.

- Nie wiem, jak to sprawdzić, nie chcę poruszać tego tematu, ale nie wykluczam, że przeprowadzimy tam kontrolę - mówi jedna z pracownic wydziału.

Materiały dodatkowe:

Co się dzieje w domach opieki ? (aut.pj, Gazeta Wyborcza 6.11.2003)

O Karolince pisaliśmy już na początku października. Opisaliśmy wtedy historię umierającego na raka mężczyzny. Płacił za pobyt, ale nie dostawał nawet butli z tlenem. Szefowa ośrodka twierdziła, że odpowiada jedynie za pranie, wyżywienie i pierwszą pomoc. Tłumaczyła też, że chory nie dostał tlenu, "bo to nie jest zakład leczniczy".

Dramaty zdarzały się również w innych podobnych instytucjach w kraju. W domu opieki Zacisze pod Łodzią jedna z pacjentek zmarła, ponieważ przez kilka dni nie dano jej jeść ani pić. Dom nie zapewniał pensjonariuszom bezpieczeństwa - brakowało windy, wąskie, strome schody zabezpieczono chybotliwą poręczą, nie było uchwytów, a nawet mat antypoślizgowych w łazienkach.

W domu starców w Białej koło Częstochowy pensjonariusze opowiadali o poniżaniu i złym traktowaniu. Prowadzącemu dom zarzuca się, że więził starsze osoby, zabierał im biżuterię, wyłudzał pieniądze, ograniczał pomoc lekarską, likwidował ich mieszkania.


Komentuje Urszula Wolny, wiceprzewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Katowicach (not. pj, Gazeta Wyborcza 6.11.2003)

Do tej pory nie mieliśmy skarg na Karolinkę, więc jestem tym zaskoczona. Jeśli to prawda, to to co się tam dzieje woła o pomstę do nieba. Zasygnalizuję problem rzecznikowi odpowiedzialności zawodowej w naszej Izbie. Możemy nadzorować to, w jaki sposób pracują pielęgniarki.


Wyjaśnia Teresa Drożdż, prezes Karolinki (not.pj, Gazeta Wyborcza 6.11.2003)

Pani Machoczek to straszny człowiek. Jak ja mam tłumaczyć to, co ona mówi. Proszę w to nie wierzyć. Nasi pacjenci są dobrze traktowani, a ich rodziny są zadowolone z naszych usług. To bardzo krzywdzące, bo pracujemy tu z oddaniem i serdecznością dla pacjentów. Jedzenie mamy również zawsze świeże i ciepłe. Nikomu nie dajemy starych posiłków. To czysta złośliwość. Nie proszę również nikogo o to, żeby kupował sobie leki. Choć oczywiście rodziny przynoszą leki czy pampersy, ale robią to, żeby nam pomóc.

 


Ankieta

Czy nosiciele HIV powinni być standardowo przyjmowani do DPS?

Nie
Tak
Tak, tylko do placówek specjalnie przygotowanych
Nie mam zdania


 



© I-business group 2000
Webmaster