| wstecz
Wnioskują o rozwiązanie stowarzyszenia
(aut. wb, ziem - Gazeta
Wyborcza 3.02.2004; DPS Forum 8.02.2004)
przeczytaj wszystkie
materiały na ten temat...
Powstaje wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia prowadzącego dom
opieki w Białej Wielkiej
Prezydent Częstochowy wystąpi do sądu o rozwiązanie Stowarzyszenia
im. św. Brata Alberta Chmielowskiego. Dotychczas jego prezesem był
Marek N., oskarżony o znęcanie się nad podopiecznymi. Ale już nie
jest - zastąpiła go kucharka z domu w Białej.
Obie wtorkowe decyzje to efekt burzy, która rozpętała się wokół
domu w Białej Wielkiej po alarmach byłych pracowników i rodzin pensjonariuszy.
Prokuratura w Myszkowie skierowała przeciw Markowi N. do sądu akt
oskarżenia, zarzucając mu ubliżanie, bicie, ograniczanie swobody
dziesięciu pensjonariuszy. Wojewoda śląski Lechosław Jarzębski nakazał
wykreślić dom z rejestrów niepublicznych ZOZ-ów, a w ubiegłym tygodniu
zwołał konferencję, na której dywagował, jak poradzić sobie z Markiem
N., który otwiera podobny dom w Świętokrzyskiem. Wojewoda, domagał
się m.in. od władz Częstochowy, gdzie stowarzyszenie jest zarejestrowane,
aby jak najszybciej skierowały do sądu wniosek o jego rozwiązanie
i zawieszenie zarządu.
W odpowiedzi miasto poinformowało, że przygotowuje wniosek. - Podstawą
do takiego kroku mogło stać się pismo prokuratury zawiadamiające
prezydenta Częstochowy o wynikach postępowania w sprawie nieprawidłowości
w domu Marka N. Sprawą powinien zająć się sąd, który jest władny
rozstrzygnąć, czy stowarzyszenie można rozwiązać - tłumaczył Ireneusz
Leśnikowski, rzecznik Urzędu Miasta.
Tymczasem we wtorek okazało się, że Marek N. nie jest już prezesem
stowarzyszenia św. Brata Alberta. Decyzją walnego zgromadzenia członków
zastąpiła go Alicja Matyjaszewska, kucharka z domu w Białej Wielkiej.
- Zrobili to, co im sugerowaliśmy - skomentował Krzysztof Mejer,
rzecznik wojewody śląskiego. - Jeżeli sąd uzna, że N. jest winny,
wtedy nie będzie miał już powrotu do pracy w stowarzyszeniu, jeżeli
zostanie uniewinniony - będzie nadal mógł pracować.
Równocześnie podczas konferencji zwołanej przez marszałka województwa
świętokrzyskiego zastanawiano się, co stanie się z domem starców
w Mękarzowie, który lada moment miało otwierać stowarzyszenie. Ma
tam zamieszkać 40 pensjonariuszy. - Dom powinien powstać, bo jest
potrzebny - przekonywał wczoraj marszałek województwa Franciszek
Wołodźko.
Co się stanie, jeżeli jednak stowarzyszenie, po decyzji sądu, nie
będzie mogło prowadzić ośrodka? - Budynek pozostaje własnością gminy.
Powinien tam być dom pomocy dla ludzi starszych, bez względu na
to, czy będzie go prowadzić ta organizacja, czy inna - stwierdził
marszałek Wołodźko.
Marek N. w rozmowie z reporterem "Gazety" nie chciał
oceniać szans na prowadzenie ośrodka w Mękarzowie. - Obecnie nie
pełnię żadnej funkcji w stowarzyszeniu. Jestem na urlopie, do rozstrzygnięcia
sprawy w sądzie. Nie komentuję wyboru pani Matyjaszewskiej, nie
mam z nią kontaktu - zapewniał. |