|
wstecz
Początek procesu
(aut.Wioleta Bąk, Gazeta
Wyborcza 24.05.2004; DPS Forum 25.05.2004)
przeczytaj wszystkie
materiały na ten temat...
Dom na ławie
87-letnia pani Agnieszka nie doczekała procesu Marka N., oskarżonego
m.in. o znęcanie się nad starszymi ludźmi.
W poniedziałek [24.V] przed Sądem Rejonowym w Myszkowie ma się
rozpocząć proces byłego szefa Stowarzyszenia św. Brata Alberta,
które w Białej Wielkiej pod Lelowem prowadzi dom opieki dla ludzi
starszych i bezdomnych. O złym traktowaniu pensjonariuszy "Gazeta"
pisała wielokrotnie. Jeden z nich (złożył doniesienie do prokuratury)
Marian K.-S. uciekł z domu w Białej po zaledwie dwóch miesiącach.
Twierdził, że Marek N. wybierał osoby żyjące samotnie, takie, o
które nikt się nie upomni, więził je, zabierał pieniądze, ograniczał
pomoc lekarską. Irena G., córka obłożnie chorej kobiety, podczas
odwiedzin usłyszała od innych pensjonariuszy, że matka była bita,
gdy rękoma pomagała sobie przy jedzeniu. "Gazeta" opisała
losy 86-letniej pani Agnieszki, która przez cały czas pobytu u Marka
N. błagała, by pozwolił jej wrócić do domu. N. ukrywał ją przed
dziennikarzami i urzędnikami, twierdząc, że uciekła na Ukrainę.
Prokuratura kilka razy umarzała dochodzenia, uznając, że nie ma
dowodów, że personel znęcał się nad starymi ludźmi. Słowa schorowanych
podopiecznych i byłych pracowników traktowano jako mało wiarygodne.
Ponowne śledztwo było efektem publikacji "Gazety" i zeznań
byłej opiekunki (została zwolniona z pracy po tym, gdy wyszło na
jaw, że powiedziała policji o przypadkach znęcania się nad staruszkami,
np. o odbieraniu siłą złotych kolczyków).
31-letni dziś Marek N. (około sześciu lat temu miał już wyrok w
zawieszeniu za uprowadzenie i uwięzienie dwóch kobiet do innego
swego domu starców) nie jest już szefem stowarzyszenia. Nadal jednak
przebywa w domu w Białej i - jak twierdzą nasi informatorzy - nieoficjalnie
rządzi tą placówką. Teraz ma zasiąść na ławie oskarżenia pod zarzutem
znęcania się nad dziesięcioma podopiecznymi domu w Białej: ubliżanie,
szarpanie, bicie, ograniczanie swobody. Dodatkowo ma odpowiadać
za odmowę wpuszczenia na teren placówki kontrolerów Państwowej Inspekcji
Pracy i za przywłaszczenie 20 tys. zł innego byłego pensjonariusza.
Pani Agnieszka nigdy już nie wróci do rodzinnego Krakowa. Zmarła
zimą tego roku w Białej. |