| wstecz
Historia pani Agnieszki
(aut. Wioleta Bąk, Gazeta
Wyborcza; DPS Forum 30.09.2003)
przeczytaj wszystkie
materiały na ten temat...
86-letnia Agnieszka, rodowita krakowianka, jest w domu w Białej
od dwóch lat. Jechała z Krakowa na pielgrzymkę do Częstochowy, przeziębiła
się i trafiła do szpitala. Stamtąd w niejasnych okolicznościach
- do domu w Białej. Marek N. zlikwidował jej krakowskie mieszkanie.
Historię pani Agnieszki znamy z relacji Ireneusza Respondka, byłego
pracownika domu Marka N. - Cały czas płakała, że chce wracać do
siebie - mówi Ireneusz.
W lutym chcieliśmy się skontaktować z panią Agnieszką. Marek N.
oświadczył, że uciekła na... Ukrainę.
Gdy urzędnicy Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego chcieli to sprawdzić,
nie wpuszczono ich. N. pozwolił im wejść po kilku dniach. Kobiety
nie znaleźli. Uwierzyli w wyjaśnienia Marka N. - dostali je na piśmie.
Alina Tarczoń z Urzędu Wojewódzkiego: - Prezes N. mówił, że już
kilka razy tak opuszczała jednostkę i wracała. A poza tym... W Białej
są dziesiątki osób w podeszłym wieku. Co by się z nimi stało, gdyby
nie było tego domu?
Miesiąc później policja znalazła panią Agnieszkę w domu w Białej.
- W dniu kontroli wywieziono ją do rodziny jednego z pracowników
- opowiada "Gazecie" była pracownica domu Ewelina.
Prokuratorzy uznali, że "ze względu na skłonność do konfabulacji
i ulegania sugestii mogą być wątpliwości co do wiarygodności"
pani Agnieszki.
Latem dochodzenie w sprawie bezprawnego przetrzymywania kobiety
umorzono.
Pani Agnieszka do dziś przebywa w domu Marka N. |