| wstecz
Historia Genowefy i Rozalii
(aut. Wioleta Bąk, Gazeta
Wyborcza 30.09.2003; DPS Forum 3.10.2003)
przeczytaj wszystkie
materiały na ten temat...
71-letnia Genowefa mieszkała samotnie na skraju wsi Bukowno pod
Częstochową. Biedowała, zimą często marzła. Marek N. kilka razy
odwiedzał ją, oferując miejsce w swoim domu "Dla ludzi jesieni
życia" w Olsztynie pod Częstochową. Jednak pani Genowefa kategorycznie
odmawiała.
Pewnego razu Marek N. przyjechał z kolegami. Siłą wsadzili staruszkę
do samochodu. Szarpała się, krzyczała. Sąsiedzi ruszyli na pomoc,
ale nie zdołali jej wyrwać. To oni złożyli skargę w gminie. Gmina
zawiadomiła policję.
Panią Genowefę zamknięto w pokoiku na piętrze domu w Olsztynie.
Skarżyła się, że N. nie tylko ją porwał, ale też okradł z oszczędności
i zabrał dokumenty.
75-letnia Rozalia mieszkała samotnie w bloku na osiedlu w Częstochowie.
Marek N. i jego ludzie wynieśli ją siłą z mieszkania. Żaden z sąsiadów
nie zareagował na krzyki staruszki. Po kilku dniach kobieta zobaczyła,
że N. przywozi do Olsztyna jej meble, dywany, pościel. - Moimi sprzętami
wyposażył sobie gabinet, wypłacił pieniądze z moich trzech książeczek
oszczędnościowych - zeznawała potem prokuratorowi. Nie potrafiła
wyjaśnić, dlaczego podpisała upoważnienia do wypłaty pieniędzy z
jej kont.
O losie ciotki zaalarmowały policję siostrzenice. |