| wstecz
Prokurator umywa ręce
(aut. Wileta Bąk, Gazeta
Wyborcza 30.09.2003; DPS Forum 3.10.2003)
przeczytaj wszystkie
materiały na ten temat...
Rozmawia Wioleta Bąk
Dlaczego prokuratura nie chciała iść do sądu ze sprawą
domu w Białej?
Marian Wróbel, prokurator rejonowy w Myszkowie: Nie znaleźliśmy
dowodów, że personel znęcał się fizycznie lub psychicznie nad podopiecznymi.
Kogo przesłuchiwano?
- W sumie ok. 30 osób: 14 pensjonariuszy, kilku członków ich rodzin
oraz obsługę domu.
Nikt się nie skarżył na personel domu?
- Nie. Dwie osoby zeznały, że Marek N. obchodził się z nimi dość
brutalnie. Jeden z mężczyzn opowiadał, że przystawiał mu do ucha
papugę, żeby go dziobała. Ale były to osoby z dość dużym upośledzeniem,
także umysłowym. Biegły psycholog stwierdził, że mają skłonności
do konfabulacji, kłopoty z odwzorowaniem rzeczywistości.
A pani Agnieszka, ukrywana przez personel domu przed
dziennikarzami i urzędnikami, też nie miała pretensji do Marka N.?
- Proszę wybaczyć, ale w świetle opinii psychologa ta pani nie
wychodzi na osobę w pełni wiarygodną. Biegły potwierdził, że ma
skłonność do konfabulacji, gubi się w terenie. Zresztą według opinii
psychologa tylko dwu osobom z grona przesłuchiwanych pensjonariuszy
można było dać wiarę...
A jeżeli tym ludziom, którym tak trudno dać wiarę,
dzieje się krzywda?
- Takiej możliwości, oczywiście, nie można wykluczyć, ale z akt
sprawy nie wynika, żeby w tym domu starców dochodziło do przestępstwa.
Nieprawidłowości prawdopodobnie są, ale to już nie jest sprawa prokuratury.
A czyja?
- Dom działa na podstawie decyzji wojewody. Został wpisany na listę
zakładów opieki zdrowotnej. Dopóki decyzja nie będzie cofnięta,
będzie działał. |