|
wstecz
Rozżalenie wybija szyby
(aut. Stanisław Kośmider; Gazeta
Poznańska 12.03.2003; DPS Forum 23.03.2003)
Poruszający się na wózku inwalida z Goliny
Wielkiej wybija szyby w bojanowskich sklepach i w rawickiej Kasie
Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Odwiedziliśmy go, by poznać
motywy jego postępowania.
Mam żal do lekarzy, bo amputowali mi nogę bez znieczulenia - tłumaczy
Jan D. - I do rawickiego KRUS-u. Golinianin, Jan D. ma 46 lat. Od
1989 roku choruje na miażdżycę i cukrzycę. W 1996 roku otrzymał
rentę, ale twierdzi, że nie ma dotąd decyzji KRUS-u. Mieszka samotnie.
W lipcu 2001 roku stracił nogę. Porusza się na wózku inwalidzkim.
Zagniewany na KRUS
- Zostałem wezwany przed komisję w sprawie przedłużenia mi dodatku
pielęgnacyjnego - mówi Jan D. - Nie otrzymałem go. Według relacji
dyrektora KRUS-u w Rawiczu, Wojciecha Buszewicza, Jan D. stawił
się przed komisją o kulach i dlatego nie otrzymał dodatku pielęgnacyjnego.
Napisał jednak odwołanie i przywrócono mu dodatek.
Rezygnuje z renty
- W listopadzie 2002 roku pan Jan D. pisemnie oświadczył, że nie
chce ani dodatku, ani renty inwalidzkiej. Przekazywane mu pieniądze
od lipca 2001 roku odsyłał do nas z powrotem. Przestaliśmy przesyłać
mu rentę. Jest zdeponowana, dopóki nasz klient pisemnie nie oświadczy,
że chce ponownie odbierać świadczenie rentowe - wyjaśnia Wojciech
Buszewicz.
Skarga w sądzie
- Złożyłem w Sądzie Okręgowym w Poznaniu skargę przeciw KRUS-owi
- twierdzi mężczyzna - KRUS odebrał mi połowę renty, a z połówki
nie wyżyję. Skarży też dyrektora KRUS-u z Warszawy. Opowiada, że
pobił dyrektora, gdy ten przejeżdżał przez Golinę Wielką, a dyrektor
w odwecie nasłał na niego oprawców, którzy go skatowali. Zwracał
się o pomoc do telewizji, ale mu jej nie udzielono.
W kolizji ze środowiskiem
Jan D. od pewnego czasu jest skłócony z mieszkańcami wsi. Twierdzi,
że ekspedientki go chcą otruć. Właśnie z tych pobudek przed miesiącem
wybił szyby wystawowe w dwóch sklepach w Bojanowie. Poruszał się
na swoim wózku inwalidzkim i odważnikiem przymocowanym do sznurka
tłukł szyby.
Jana D. zatrzymała policja. Lekarz zbadał mężczyznę, czy nie trzeba
go izolować. Nie stwierdził jednak takiej potrzeby. Ale po tygodniu
niepełnosprawny mężczyzna pojechał na wózku inwalidzkim do odległego
o 15 km Rawicza i tam wybił szybę w drzwiach wejściowych KRUS-u.
Po paru dniach powtórzył niszczycielski czyn. KRUS złożył doniesienie
do Prokuratury Rejonowej w Rawiczu.
Dochodzenie policji
Obecnie rawicka policja prowadzi postępowanie przygotowawcze. Sąd
będzie musiał wyegzekwować należność za wybite szyby w sklepach
i KRUS-ie. Najprawdopodobniej ściągnie należność z renty golinianina.
Tymczasem inwalida zapowiada następne akcje odwetowe. Powtarza,
że jest truty przez miejscowe sklepy. Sąsiedzi widzieli, że sprzedawca
sklepu z Gierłachowa przywozi mu żywność.
Próba pomocy
Inwalidą z Goliny Wielkiej zainteresował się bojanowski Ośrodek
Pomocy Społecznej. Odwiedzały go pracownice socjalne.
- Oświadczył mnie i koleżance z OPS-u, że nie chce niczyjej pomocy.
Wiemy, że nie bierze lekarstw, choć jest chory na cukrzycę. Naraża
swoje życie, ale bez jego zgody nie możemy umieścić go w Domu Pomocy
Społecznej - twierdzi Jadwiga Słupianek z OPS Bojanowo.
Bezradna jest także mieszkająca we wsi siostra inwalidy. Także
ją przepędził. Nie chce też rozmawiać ze szwagrem. Mieszka sam w
zniszczonym domu. Mówi, że na razie żyje z oszczędności.
- To jest bardzo schorowany mężczyzna. Może z żalu po stracie nogi
gniewa się na wszystkich. Tymczasem on po prostu potrzebuje pomocy.
Nie można go zostawić na łasce losu - uważają mieszkańcy wsi.
aut. Stanisław Kosmider ;Gazeta
Poznańska
|