| wstecz
O istnieniu dps w Łodzi nie wiedział
nikt cz. 2
(aut. kwinto/mas, Gazeta
Wyborcza 26.07.2004; DPS Forum 9.08.2004)
Będą kontrole w domu opieki
O istnieniu opisanego w "Gazecie" domu opieki nie widzieli:
sanepid, inspekcja pracy ani Urząd Wojewódzki. Wszystkie trzy instytucje
zapowiedziały kontrole w placówce
Przypomnijmy: w parku im. Poniatowskiego w centrum Łodzi w dzierżawionym
od miasta pałacyku działa od stycznia dom, w którym przebywa blisko
dziesięć staruszek. Na budynku nie ma żadnej tabliczki informacyjnej
ani adresu. Informacji o domu próżno szukać także w wykazie łódzkich
Domów Pomocy Społecznej i Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych. Łódzki
Urząd Wojewódzki, w którym należy je zgłosić, nic o domu opieki
w parku Poniatowskiego nie wiedział.
Zbigniew Solarz, rzecznik wojewody: - Dlatego sprawę niezwłocznie
zbadamy. Wyślemy kontrolę, a o jej wynikach poinformujemy "Gazetę".
Dom prowadzi doktor Ewa Wróbel-Nadel, właścicielka przychodni "Ledan".
Tłumaczyła nam, że opiekuje się tam członkami znajomych rodzin,
a wszyscy pracownicy mają podpisane umowy.
Co innego twierdzą pracujące tam pielęgniarki.
Zgodnie z obowiązującą od maja ustawą o pomocy społecznej prywatni
właściciele takich placówek powinni zawiadomić wojewodę o ich prowadzeniu,
by uzyskać zezwolenie. Właścicielka domu z parku Poniatowskiego
tego nie zrobiła. Opiekę nad ludźmi starszymi zgłosiła tylko jako
działalność gospodarczą w Urzędzie Miasta w 2003 r. Zgodnie z kodeksem
pracy powinna wówczas w ciągu dwóch tygodni powiadomić o tym sanepid
i inspekcję pracy. O działającym domu sanepid nic nie widział do
wczoraj, kiedy to powiadomił ich o tym Urząd Wojewódzki. Także Państwowa
Inspekcja Pracy nie miała żadnego zgłoszenia od właścicielki domu.
- Nie zostaliśmy o tym powiadomieni i w najbliższym czasie podejmiemy
decyzję o podjęciu kontroli - mówi inspektor Jerzy Iwaszkiewicz,
rzecznik prasowy PIP. - Sprawdzimy także, czy pracujące tam osoby
zostały zatrudnione zgodnie z prawem.
Przeczytaj część 1... |