dps.pl home O serwisie www.dps.pl Prezentacja Domu Pomocy Spolecznej
       
Domy Pomocy Spolecznej prawo organizacje radar mieszkancy recenzje oferty świat extra
 

wstecz

 

Trudne warunki w domu opieki w Kotlinie Kłodzkiej

(aut. Agnieszka Czajkowska, Gazeta Wyborcza 19.12.2004; DPS Forum 25.12.2004)

 

To umieralnia. Zaniedbani staruszkowie wegetują na korytarzu - zaalarmował nas Czytelnik. - Warunki mamy skromne, ale chorym najbardziej brakuje miłości i uwagi bliskich - mówią z kolei właściciele domu opieki "Arkadia" w Ścinawce Górnej

Pan Jan jest emerytowanym inżynierem, ma 77 lat. Kilka tygodni temu odwiedził swojego przyjaciela z czasów młodości, którego rodzina oddała do domu opieki. Arkadia, jak informuje folder reklamowy, to dom emeryta i rencisty w Ścinawce Górnej niedaleko Kłodzka. - Łzy stanęły mi w oczach, jak zobaczyłem, w jakich warunkach żyje mój przyjaciel - opowiada pan Jan. - Higiena fatalna, chorzy siedzą w korytarzu, lekarz tylko raz w tygodniu. Do tego zapach moczu, brak jakiejkolwiek rehabilitacji. Nie ma ani świetlicy, ani jadalni. Czy ktoś ujmie się za tymi ludźmi?

Pojechaliśmy sprawdzić, jak jest w Arkadii. Dom leży w wyjątkowo malowniczej miejscowości w górach. Pensjonariuszy zastajemy w korytarzu, na plastikowych krzesełkach. Rozmawiają z nimi opiekunki. Z głośnika płynie muzyka. W oknach ozdoby świąteczne.

- Mamy około 30 chorych - mówi pani Róża. - To ludzie z alzheimerem, parkinsonem, niektórzy cierpią na schizofrenię. Lekarz przyjeżdża raz w tygodniu. Na więcej nas nie stać. Nie zmieścilibyśmy się w kosztach - tłumaczy.

Arkadia to prywatny dom opieki. Za miesiąc każdy pensjonariusz płaci 1200 zł. Właściciele zatrudniają osiem osób - w tym pielęgniarki, opiekunki, kucharki. Pani Róża przyznaje, że nigdy nie mieli tu kontroli. To dlatego, że dom nie jest dofinansowywany przez gminę. - Nie mamy ani jednej osoby z okolicznych wiosek - informuje właścicielka. - Wieś nie oddaje rodziców staruszków - zapewnia. Większość pacjentów pochodzi z Wrocławia, Kłodzka, Opola.

Pan Mieczysław (67 lat) cierpi na parkinsona. Zajmuje mały pokoik (normalnie to dwójka). Córka i syn zostali w Niemczech. Mają już własne dzieci i problemy. - Mnie tu dobrze - powtarza starszy pan. - Jedzenie wspaniałe, opieka dobra. Jak było ze mną tak źle, jak z Papieżem, to pani Róża zajęła się, jakoś mnie podleczyli - chwali.

Inny pacjent (dziennikarz z Wrocławia) też zachwala warunki: - Czy ten, kto poskarżył się na Arkadię, był w innych domach starców? - pyta zdenerwowany. - Tu jest naprawdę w porządku.

W Arkadii pokoje są maleńkie. W powietrzu specyficzny zapach. - To starość, a nie mocz - tłumaczy pani Róża.

Pytamy o świetlicę i zabiegi. - Mamy takie pomieszczenie, ale oni nie chcą tam być! - odpowiada właścicielka. - Wie pani dlaczego? Tam w holu są blisko okien. Całymi dniami wypatrują, czy ktoś z rodziny się pojawi.

Zabiegów ani terapii zajęciowej na razie w Arkadii nie ma. - Przymierzamy się do tego - obiecuje pan Grzegorz, syn pani Róży. - Nie mamy funduszy na wszystko. Ciągle coś w tym domu remontujemy.

Pan Grzegorz narzeka, że gminy nie organizują szkoleń dla prywatnych właścicieli domów opieki. I dodaje, że Arkadia spełnia wymagane standardy.

Skąd skarga? - To wyrzuty sumienia ludzi, którzy oddają tu bliskich - uważają właściciele. - Przecież rodziny oglądają ten dom. Mogą sprawdzić, gdzie zostawiają swoich staruszków.

W piątek w Arkadii będzie Wigilia dla pensjonariuszy. Pani Róża twierdzi, że jak zwykle nikt ich nie odwiedzi w święta: - Jak jedna rodzina przyjedzie, to będzie sukces - mówi z rezygnacją. - A oni najbardziej potrzebują ciepła, serdeczności. Przyjedźcie!


Ankieta

Jak mieszkańcy DPS są traktowani przez służbę zdrowia (pogotowie, lekarzy, szpitale)?

tak jak wszyscy inni
gorzej niż inni
lepiej niż inni
nie mam zdania


 



© I-business group 2000
Webmaster