dps.pl home O serwisie www.dps.pl Prezentacja Domu Pomocy Spolecznej
       
Domy Pomocy Spolecznej prawo organizacje radar mieszkancy recenzje oferty świat extra
 

wstecz

 

Nieprawidłowości w węgrowskim PFRON

(aut. Włodzimierz Pawłowski, Gazeta Wyborcza 17.09.2004; DPS Forum 23.09.2004)

 

Dla sprawnych i obrotnych niepełnosprawni to świetny biznes. Mając dostęp do pieniędzy z PFRON, można im wcisnąć każdy bubel - taki wniosek można wyciągnąć na przykładzie tego, co dzieje się w Węgrowie.

Waldemar Kiełek ze wsi Kołodziąż w powiecie węgrowskim jeździ na wózku inwalidzkim. - Rękoma ruszam, ale chodzić nie mogę - wyjaśnia.

Farba dla komisji

Przez pięć lat pan Kiełek zabiegał w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Węgrowie o dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na likwidację barier architektonicznych w swoim domu. Doczekał się. Ma teraz podjazd, nową łazienkę, centralne ogrzewanie, wyrównane podłogi. Kosztowało to ponad 40 tys. zł. Żyjący z 600 zł renty inwalida wyłożył ok. 10 tys., resztę dostał z PFRON.

- Jak było nowe, to ładne, ale ledwie budowlańcy zniknęli, wszystko zaczęło się sypać. Co najmniej połowa pieniędzy poszła na fuszerkę i trafiła do kieszeni, do której trafić nie powinna - uważa pan Kiełek.

Grzejniki miały być firmy Purmo. Pojawiły się kombinowane. - Jeden zapewne z poszpitalnego odzysku - przypuszcza pan Kiełek. Za poręcz robią dwie zardzewiałe rurki zamalowane na biało, ale wycenione na 950 zł. Podjazd wykonany został z suchego betonu. Rozrobiony został wodą, więc trzymał się tylko na farbie, która miała ucieszyć oczy komisji odbierającej roboty.

- Dziś dla bydła grodzi się lepiej, niż wykonany został ten podjazd. Spadek na nim jest w lewo, ale woda płynie w prawo - mówi niepełnosprawny.

Do sądu iść nie może, bo przy odbiorze podpisał protokół, że wszystko jest w porządku. - Zapłacone zostało za roboty, które nie zostały wykonane. Ale szef firmy budowlanej prosił: "Podpisz pan, żeby było dla komisji, ja potem przyjadę i wykończę" - opowiada pan Kiełek. Od października wydzwania, zbywany jest obietnicami, z których nic nie wynika.

Ledwie zniknęli...

Roboty u pana Kiełka to dzieło należącej do Zbigniewa Gabelskiego firmy Gab-Bud z Łochowa. Henryk Biełousz ze wsi Brzóze, 51-letni chory, doczekał się równych podłóg, podjazdu, nowej łazienki ze specjalnym prysznicem i szerszych drzwi do domu. Wykonawcą była również firma Gab-Bud.

- Jesteśmy zadowoleni - mówi bez przekonania Jolanta Biełousz, żona niepełnosprawnego. Woli nie narzekać, by nie zamykać sobie drogi do następnych dotacji z PFRON. W końcu to z tych pieniędzy Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie finansuje wyjazdy rehabilitacyjne chorych.

Agnieszka i Jadwiga Salach ze wsi Jartypory też pięć lat czekały na likwidację barier. - Mama i ja jesteśmy niedowidzące. Chciałyśmy wreszcie żyć jak ludzie - wyjaśnia córka.

Firma Gab-Bud zrobiła im nową łazienkę, wymieniła okno w pokoju, ociepliła budynek, poprawiła schody, położyła wykładzinę. Ledwie budowlańcy zniknęli, wszystko zaczęło się psuć. Niepełnosprawne interweniowały w PCPR w Węgrowie.

- Trochę się to ciągnęło, ale wreszcie się pojawili i usunęli usterki - wyjaśnia Agnieszka Salach.

Kto poleca

Kto polecił niepełnosprawnym tak mało solidnego wykonawcę? - Dajemy dofinansowanie i sugerujemy wybór wykonawcy. Wskazują go sami niepełnosprawni -stwierdza Jadwiga Snopkiewicz, dyrektor węgrowskiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.

W ubiegłym roku na likwidację barier wydała ok. 160 tys. zł, z czego połowę przerobiła firma Gab-Bud. - Znam pana Gabelskiego, ale nie na tyle, żeby komukolwiek go polecać. To sami zainteresowani polecają go sobie nawzajem. Dlatego dostał cztery z dziewięciu dofinansowywanych przez nas robót - przekonuje dyr. Snopkiewicz.

Pamięta skargę pań Salach z Jartyporów. Dziwi się jednak narzekaniom pana Kiełka z Kołodziąża. - Jak ubiegał się o pieniądze, to znał nasz adres. Jestem zdegustowana, że teraz skarży się do was - wyznaje dyr. Snopkiewicz.

Wersja niepełnosprawnych jest inna.- Pana Gabelskiego poleciła nam szefowa węgrowskiego PCPR - mówi Agnieszka Salach. Potwierdza to niepełnosprawny z Kołodziąża. - Zanim przywieziono mnie z Węgrowa po odebraniu decyzji o przyznaniu dofinansowania, to pan Gabelski już był u mnie. Wyglądało to tak, jakby wszystko było z góry ustalone - zapewnia Waldemar Kiełek.

- To nieprawda, co mówią moi klienci. Roboty odbierał inspektor nadzoru, który wszystko sprawdzał. Są na to protokoły - broni się Gabelski. Przyznaje, że zlecenia dostawał z polecenia Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie: - Pani dyrektor podpowiadała, że moja firma wykonuje takie roboty, a zainteresowani dzwonili do mnie.

Właściciel Gab-Budu jest zawiedziony "niewdzięcznością" niepełnosprawnych. - Tacy to już ludzie. Jak się u nich zaczyna robotę, to och i ach, a zaraz potem zaczynają narzekać - wyznaje Zbigniew Gabelski. I dodaje: - Lubię pomagać ludziom, ale dochodzę do wniosku, że chyba się nie opłaca.


Ankieta

Czy nosiciele HIV powinni być standardowo przyjmowani do DPS?

Nie
Tak
Tak, tylko do placówek specjalnie przygotowanych
Nie mam zdania


 



© I-business group 2000
Webmaster