|
wstecz
Biofeedback
(aut. Małgorzata Kozerawska, Gazeta
Wyborcza 6.11.2003; DPS Forum 19.11.2003)
W Łodzi można trenować umysł
najnowszą metodą
To nie czary: bez joysticka czy klawiatury można na ekranie komputera
poprowadzić samochód, a nawet samolot, nadmuchać balon albo sterować
lot spadającej gwiazdy. Jak? Wykorzystując własne myśli.
W Łodzi powstał gabinet psychologiczno-pedagogiczny, który wykorzystuje
nowatorską metodę treningu umysłu. Wymyślili ją Amerykanie w NASA
jeszcze w latach 60. Nazywa się EEGBiofeedback (biologiczne sprzężenie
zwrotne). Służyła do szkoleń astronautów i pilotów, którzy w warunkach
ogromnego stresu musieli bezbłędnie wykonywać różne czynności. -
To rodzaj programowania na sukces. Podobny trening przechodzi np.
Adam Małysz - wyjaśnia pedagog Agnieszka Nowak. - My nie nastawiamy
się na takie wyżyny. Pragniemy, by nasi pacjenci lepiej radzili
sobie z nauką, przezwyciężali stres i panowali nad emocjami.
Komputer nagradza
Gabinet jest zwyczajny. W nim dwa komputery. Na ekranie pierwszego
wyświetlają się kolorowe gry. Na drugim specjalistka obserwuje obraz
pracy mózgu. Aby było to możliwe, pacjentowi trzeba założyć na głowę
i uszy elektrody. Mazidło do ich przyklejenia nie daje się później
wyczesać z włosów i głowę trzeba umyć w domu.
Start. Na monitorze płynie niespokojna rzeka. Koryto rozszerza
się i zwęża. Siłą myśli trzeba sprawić, by woda rozlewała się jak
najszerzej. Jak to zrobić? Pacjent denerwuje się, spina, pokrzykuje.
- Proszę się rozluźnić, pomyśleć o czymś przyjemnym - doradza psycholog
Longina Wilczyńska.
I rzeczywiście, udaje się. Rzeka wypełnia prawie cały ekran.
Później trzeba nadmuchać do granic możliwości czerwony balon, skakać
na szachownicy lub popilotować samolot. Za każdym razem, kiedy udaje
się skupić myśli na wykonywanym zadaniu, a jednocześnie rozluźnić
- wszystko się udaje. Komputer nagradza wtedy pacjenta głośnym dźwiękiem,
a na dole ekranu wyświetlają się zdobyte punkty. 95 - 120 bardzo
dobrze, tyle wynosi norma.
Biologicznie bezpieczne
- Te gry są bardzo atrakcyjne nie tylko dla dzieci. Wciągają też
dorosłych - uważa Agnieszka Nowak. - A podczas zabawy dzieje się
coś bardzo ważnego. Mózg uczy się pracować optymalnie.
Po to właśnie do głowy pacjenta przytwierdza się elektrody. Rejestrują
fale mózgowe, które są wzmacniane i przekazywane do komputera. Komputer
przetwarza dalej sygnał i "zwraca" pacjentowi (sprzężenie
zwrotne). Kiedy aktywność mózgu podąża we właściwym kierunku (odpowiednia
częstotliwość fal), gra się udaje i otrzymujemy nagrodę w postaci
punktów. Jeśli w mózgu przeważają niepożądane pasma fal, sukces
znika. Mózg stopniowo uczy się, co zrobić, by osiagnąć dobre wyniki
w grze. A konkretnie - jakie częstotliwości fal są do tego przydatne.
Zapisuje je w pamięci, oswaja się z nimi i następnie używa ich odruchowo
we wszystkich sytuacjach życiowych.
- To czysta neurotechnologia, ale biologicznie bezpieczna - zapewnia
Longina Wilczyńska. - I daje znacznie szybsze efekty niż tradycyjna
terapia psychologiczna i pedagogiczna.
Żeby zmusić swój mózg do lepszej pracy, trzeba zaliczyć 10 godzinnych
treningów.
O metodzie Biofeedback
(aut. emka, Gazeta
Wyborcza 6.11.2003)
Biofeedback dąży do zsynchronizowania
fal w obu półkulach. Wskazana jest dla:
- osób żyjących w ciągłym stresie, np. zajmujących kierownicze
stanowiska, dziennikarzy, aktorów, sportowców
- dzieci, które mają problemy z nauką w szkole: dysleksja, dysgrafia,
nadmierna agresja, zaburzenia snu, stany paniki, nadpobudliwość
- pacjentów z chorobami neurologicznymi: ciężkie depresje, schizofrenia,
bulimia, anoreksja. Jest też pomocna w leczeniu uzależnień.
|