|
wstecz
Orzecznik jak wyrocznia
(aut. Krzysztof Zając; Express
Ilustrowany 19.08.2003; DPS Forum 28.08.2003)
Adrian cudownie uzdrowiony - Czego lekarz
nie może, zrobi orzecznik
16-letni Adrian został cudownie uzdrowiony przez lekarzy orzeczników
z miejskiego i wojewódzkiego zespołu orzekania o niepełnosprawności.
Jeszcze niedawno był bezradnym chłopcem, któremu należała się stała
opieka rodziców. Wysokie komisje zdecydowały, że dziecku... poprawił
się stan zdrowia. Ta poprawa ma konkretny wymiar finansowy: rodzicom
zabrano 418 złotych stałego zasiłku.
- Adriana dzieci z ulicy bardzo brzydko wyzywają, bo zachowuje
się jak 5-6-latek - opowiada jego mama Elżbieta. - Z niespełna dwuletnim
bratem kłóci się o klocki, nie bardzo dba o higienę, gdy sam się
ubiera, w środku lata zakłada zimowe ubranie, a ostatnio szklankę
herbaty studził w lodówce. Adrian urodził się z licznymi wadami
i chorobami. Przez pierwsze dwa lata życia aż 8 razy był w szpitalu.
Gdy dorósł do podstawówki, okazało się, że musi iść do szkoły specjalnej.
Jednak i tam sobie nie radził. Trafił więc do "Szkoły Życia"
przy ulicy Siarczanej, gdzie przebywają szczególnie upośledzone
dzieci. Jednak i tam bywa rzadko, bo w ciągu roku szkolnego przechoruje
nawet sto dni.
- Syna odwożę do szkoły i przywożę do domu. Z mężem staramy się
go nie zostawiać samego, by nikomu nie zrobił niechcący krzywdy.
Adrian jest miłym i sympatycznym chłopcem. Tyle że ma ogromne kłopoty
z prostymi czynnościami. Gdy nie mówi, stoi i kiwa się jak dziecko
z chorobą sierocą. Ma problemy również z płucami. Z tego powodu
jego rodzice zadłużyli się w pobliskiej aptece. - Zaciągnęliśmy
kredyt już na 300 złotych na leki - opowiadają. Ten dług powstał
po kwietniu, gdy Adrianowi odebrano prawo do stałego zasiłku. Bezrobotni
rodzice, którzy na wychowaniu mają jeszcze dwójkę dzieci, nie byli
w stanie zapłacić za lekarstwa, szczególnie że opieka daje im miesięcznie
aż... 50 złotych.
Wszystko dlatego, że Adrian, 16-latek z umysłem 6-latka według
specjalistów z Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności nie wymaga
stałej opieki! Nie musi też korzystać z warsztatów terapii zajęciowej.
Powinien mieć pomoc socjalną, terapeutyczną i rehabilitacyjną, ale
orzecznik nie wskazał, kto ma ją sfinansować, bo opieka społeczna
pieniędzy na to nie ma, a rodzice tym bardziej.
Mama i tata Adriana, po cudownych uzdrowieniach przez orzecznika,
kierują sprawę do sądu. Może tu wywalczą pieniądze potrzebne na
rehabilitację syna. |