|
wstecz
Choroby serca jako przyczyna niepełnosprawności
(aut. Adam Barański, Gazeta
Wyborcza 17.09.2004; DPS Forum 23.09.2004)
Niepełnosprawność kojarzymy zwykle z
amputacją ręki czy nogi. Tymczasem chorzy na serce to także osoby
niepełnosprawne. - Mąż jest po zawale i z tego powodu nie możemy
normalnie żyć, nawet swobodnie spacerować po mieście - twierdzi
Genowefa Hendzel.
Jako jedna z kilkuset osób wzięła udział w rozpoczętych wczoraj
opolskich dniach osób niepełnosprawnych.
Wiele z nich przyszło na forum społeczno-medyczne, w którym uczestniczyli
też kardiologowie i kardiochirurdzy. - Chcemy rozmawiać na kontrowersyjny
temat, jakim są choroby serca jako przyczyna niepełnosprawności.
Kiedy mówimy o chorobie Parkinsona, stwardnieniu rozsianym czy urazach
komunikacyjnych, to nikt nie ma wątpliwości, że ich ofiary to osoby
niepełnosprawne. Zwykle kojarzymy niepełnosprawność z amputacją
ręki, nogi czy też urazami kręgosłupa - mówił dr Janusz Stasiak
z Towarzystwa do Walki z Kalectwem. - Ale czy nie jest osobą niepełnosprawną
ktoś, kto nagle w wieku 40 czy 50 lat, będąc czynnym zawodowo, nagle
wypada z obiegu, bo dopadł go na przykład zawał serca? - pytał.
Józef i Genowefa Hendzelowie cierpią na choroby serca. On jest
po "przechodzonym" zawale, ona zaś między innymi uskarża
się na nadciśnienie. - Miałem zawał sześć lat temu, podobnie jak
mój brat, to chyba rodzinne - mówi pan Józef, który z powodu swojej
choroby i podeszłego wieku sam już nie wychodzi na ulicę. Pani Genowefie,
która z powodu choroby musiała przedwcześnie zrezygnować z pracy
położnej w szpitalu przy Reymonta, poza nadciśnieniem doskwiera
cukrzyca.
- Bardzo się męczę. Muszę brać dużo lekarstw, od których już jestem
uzależniona - żali się.
Obydwoje uważają, że są osobami niepełnosprawnymi. - Dobrze byłoby,
gdyby ludzie byli bardziej wyczuleni na potrzeby sercowców. Na przykład
niektórzy kierowcy autobusów widząc, że ktoś nie biegnie do pojazdu,
nie czekają. Gdybyśmy ja lub mąż starali się podbiec, zakończyłoby
się to dla nas tragicznie - przypuszcza Hendzel.
Sądzą, że ich los mogą poprawić władze, zapewniając łatwiejszy
dostęp do opieki medycznej, a także... poprawiając sytuację gospodarczą
w regionie. - Teraz jest takie nerwowe życie spowodowane bezrobociem.
Musimy pomagać dzieciom, a emerytury mamy niewysokie - boleje pani
Genowefa. |