|
NIEMCY
Historia zawodu opiekuna w Niemczech

(aut. Jolanta Kaussen, MEDI
3'2005; dps.pl 27.08.2005)
mgr Jolanta Kaussen - Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy w Berlinie
Struktury społeczne funkcjonujące w Europie przed rewolucją
przemysłową, zwaną też rewolucją techniczną, były zupełnie inne
niż te, które znamy obecnie. W okresach poprzedzających rewolucję
techniczną, liczba starych i jednocześnie samotnych osób wymagających
opieki była znikoma. Wpływ na tę postać rzeczy miało wiele czynników.
Najważniejsze z nich to: odmienne od dzisiejszych uwarunkowania
demograficzne (w Średniowieczu, osoby powyżej 60. roku życia stanowiły
tylko 1 procent całej populacji Europy; współcześnie osoby w wieku
starszym niż 60 lat to ok. 20 proc. całego społeczeństwa europejskiego),
duża umieralność dzieci, powszechnie panujące choroby zakaźne dziesiątkujące
ludność kontynentu oraz dobrze funkcjonujące i mocne struktury rodzinne.
Pomocy całej społeczności wymagał tylko niewielki krąg ludzi w
podeszłym wieku. Zaliczali się do niego nie tylko ludzie starsi
i samotni, ale także samotni i chorzy (łącznie z chorymi psychicznie),
osoby obce (wędrowcy), sieroty oraz wszyscy ci, którzy albo nie
mieli rodziny, albo zostali przez nią lub całą społeczność "klanową"
odrzuceni. Ze względu na znikomą liczbę takich osób, opiekowano
się nimi wszystkimi jednocześnie, nie różnicując ich wiekowo.
Dopiero w XX wieku zaczęto wyodrębniać spośród nich oddzielne grupy.
Proces ten nie został jeszcze zakończony i trwa do dnia dzisiejszego.
Poszczególne grupy ludności, wymagające opieki osób trzecich, zwiększają
się liczebnie na tyle szybko, że w ramach tych grup następuje ich
dalszy podział. Przykładem tego procesu jest tworzenie - w ramach
opieki nad osobami starszymi - zakładów geronto-psychiatrycznych,
domów opieki dla osób z objawami demencji, wspólnot mieszkaniowych
dla osób starszych, "mieszkalnictwa chronionego" itp.
Na przestrzeni dziejów
W historii rozwoju zawodu opiekuna można wyróżnić poszczególne
okresy:
W okresie wczesnego chrześcijaństwa o ludzi starych,
chorych, samotnych, wędrowców i biednych (osamotnionych przez rodzinę)
troszczyli się tzw. diakoni (w tych czasach byli to pomocnicy biskupa),
wdowy oraz młode, niezamężne kobiety. Była to tzw. służba bliźnim
i Bogu.
Przodkiem dzisiejszych domów opieki są tzw. xenodochie (xenos
w jęz. greckim oznacza człowieka obcego). Xenodochie, powstałe ok.
300 roku n.e., były więc przytułkami dla osób spoza społeczności
klanowej, często podróżnych i pielgrzymów. W przytułkach tych, oprócz
obcych, opiekę znaleźli również ludzie starzy, zniedołężniali, chorzy,
sieroty i dzieci porzucone. Najbardziej znany taki przytułek, to
dom założony przez biskupa Basylego Wielkiego (325-379) w Azji Mniejszej
(dzisiejsze tereny zachodniej Turcji).
W zasadzie nie był to jeden dom, lecz cały kompleks, małe miasteczko
z wieloma domami opieki, zgrupowanymi wokół kościoła. Na jego terenie
znajdowały się także mieszkania dla lekarzy i personelu opiekuńczego.
W wiekach średnich obowiązek opieki nad ludźmi
potrzebującymi jej, przejęły klasztory. Ich obowiązkiem było zakładanie
własnych szpitali w pobliżu budynków klasztornych. Każdy taki szpital
dzielił się na 2 części: dla bogatych podróżnych i pielgrzymów,
gdzie oferowano usługi hotelowe, oraz dla ubogich ludzi chorych
i potrzebujących opieki (tzw. hospitale pauperum - pauper - łac.
biedak, ubogi). W tych ostatnich często przebywało 12 stałych mieszkańców
- nawiązywało to do 12 apostołów Chrystusa. W wieku XI odłam zakonu
Benedyktynów - ascetyczny zakon Cystersów, zreformował opiekę klasztorną.
Zadania administracji i zarządzania zostały oddane w ręce osób
świeckich. W gestii braci i sióstr zakonnych pozostała jedynie opieka
nad chorymi. Później, wraz z powstaniem Zakonów Rycerskich, czynności
opiekuńcze stały się zadaniem tych właśnie środowisk. Zakony Rycerskie
to: Krzyżacy (wł. Zakon Szpitalny Najświętszej Marii Panny), Joannici
(Zakon Rycerski Szpitalników Jerozolimskich im. Św. Jana Chrzciciela)
i Maltańczycy (Zakon Kawalerów Maltańskich).
W wieku XI, w pobliżu większych siedlisk miejskich,
zaczęły powstawać szpitale. Miasto pokrywało większość wydatków
związanych z opieką nad chorymi, starcami i sierotami. Zaczęły też
tworzyć się pierwsze fundacje, zainicjowane przez bogatych obywateli
miasta, którzy pokrywali większość kosztów związanych z wyżywieniem,
ogrzewaniem itp. Takie szpitale były nie tylko miejscem pobytu dla
ludzi zniedołężniałych, lecz również chorych na choroby zakaźne.
Z obawy przed przenoszeniem tych chorób, były one najczęściej sytuowane
poza murami miejskimi. W większości były to nieduże budynki, w których
znajdowało się 20-25 łóżek. Takie szpitale miejskie utrzymywane
były z datków bogatych mieszkańców miasta, którzy z myślą o starości
i zniedołężnieniu swoim i swoich podwładnych, zaczęli z czasem kupować
prawo pobytu w takim szpitalu. Tak powstała grupa stałych pensjonariuszy
tych ośrodków. Dla takich kuracjuszy zaczęto budować, obok dużych
ogólnych sal szpitalnych, małe jednostki mieszkalne, gdzie swoich
ostatnich dni dożywali charytatywni darczyńcy i ich służba.
W wiekach późniejszych, w dużych skupiskach miejskich zaczęto
rozgraniczać wszystkich potrzebujących na poszczególne grupy. Powstawały
więc domy dla sierot, zakłady dla psychicznie chorych, zakłady dla
biednych kobiet ciężarnych itp.
Wojna 30-letnia (1618-1648) stała się następnym
etapem w rozwoju zawodu opiekuna. Wojnę tę przypłaciło życiem ok.
60 proc. ludności Europy. Działania wojenne wpędziły ludność Europy
w ogromną nędzę, pozostawiając za sobą zastępy osieroconych dzieci
i opuszczonych ludzi starych. Charakterystyczne dla tego okresu
były pierwsze masowe emigracje dużych grup ludności do innych krajów.
Był to tzw. ruch wędrówkowy, poprzedzony prześladowaniami religijnymi.
Wojna ta przyniosła za sobą jednak nie tylko masową nędzę.
Dużo gorszym zjawiskiem była zmiana postawy moralnej ogółu, w
tym przeświadczenie, że służba chorym i słabym nie jest jednoznaczna
ze służbą Bogu. Pomoc bliźniemu została definitywnie oderwana od
samej wiary w Boga. Potrzebującymi bliźnimi byli przecież też i
wrogowie, wyznający inną religię. W takich ludziach nie widziano
już Chrystusa i służenie im nie było służeniem Stwórcy. Wspomniane
zmiany etyczne, spowodowały wprowadzenie w istniejących i nowopowstałych
zakładach opiekuńczych, regulaminów domowych i wręcz wojskowej dyscypliny.
W zamian za opiekę, wymagano pracy podopiecznych, ograniczano wolności
osobiste, a same warunki mieszkaniowe były bardzo prymitywne lub
wręcz nieludzkie. W tym właśnie okresie powstało przekonanie społeczeństwa,
że takie domy trzeba omijać i robić wszystko, by do nich nie trafić.
Te, tzw. przytułki dla starych i zniedołężniałych ludzi miały bardzo
negatywną opinię i często porównywano je do obozów pracy przymusowej
lub więzień.
W tym bardzo niekorzystnym rozwoju opieki nad potrzebującymi,
można znaleźć także pozytywne zjawiska. Jednym z nich była inicjatywa
powołania w 1633 roku zakonu Sióstr Miłosierdzia. Jego głównym zadaniem
była służba biednym i chorym w ich obejściu domowym. Przełamano
tym samym panującą do tej pory ostrą klauzulę klasztorną, która
nie pozwalała osobom zakonnym opuszczania zabudowań klasztornych.
Epoka Oświecenia była kamieniem milowym w rozwoju
zawodów opiekuńczych. Przyczyniła się ona do powstania nauk medycznych,
a co za tym idzie, zawodów pielęgniarki i lekarza.
Jako, że zawód opiekuna osób starszych ma swoje korzenie w zawodzie
pielęgniarskim, przyjrzyjmy się bliżej zmianom, jakie zaszły w epoce
Oświecenia. Wiek XVIII to czas rozwoju nauk przyrodniczych. Do tych
czasów zakładano, że człowiek jest ogniwem przyrody. W związku z
tym choroba była traktowana jako naturalny los człowieka. Rozumiana
była w kategoriach przeznaczenia i to Bóg rozstrzygał o losie ludzkim,
o jego upośledzeniu czy chorobie. Choroba więc nie była odrywana
od praw natury, lecz wkomponowana w jej cyrkulację. Do XVIII wieku
uważano, że człowiek składa się z trzech komponentów: ciała, intelektu
(rozumu) i duszy. Zdrowym był ten, kto żył w harmonii z tymi trzema
komponentami oraz w harmonii z całą przyrodą. Wszelkie zachwiania
na tej płaszczyźnie prowadziły do choroby lub, co najmniej, zaburzeń
w organizmie człowieka. Ten całościowy, holistyczny sposób
patrzenia na człowieka nie był poglądem nowym, został on
już w V wieku p.n.e. opisany przez ojca medycyny - Hipokratesa.
Do XVIII wieku nie było więc rozgraniczenia pomiędzy leczeniem i
opieką, obydwa zadania wykonywane były przez jedną i tę samą osobę,
która rozpoznawała chorobę i leczyła ją dostępnymi jej wtedy metodami
i sposobami (puszczanie krwi, zielarstwo, proste zabiegi chirurgiczne)
oraz opiekowała się chorym do czasu jego wyzdrowienia. Do okresu
Oświecenia ciało ludzkie po śmierci było przedmiotem nietykalnym,
tabu. Nikomu nie wolno było profanować zwłok poprzez ich sekcję.
Dopiero zmiany w myśleniu w epoce Oświecenia sprawiły, że na ciało
ludzkie spojrzano w sposób naukowy. Możliwe stały się też badania
na zwłokach ludzkich, co w szybkim tempie doprowadziło do rozpoznania
i opisu narządów wewnętrznych człowieka, rozpoznania i opisu zmian
w tych narządach, czyli do powstania współczesnej fizjologii i nauki
o chorobach.
W Oświeceniu, za chorobę uznawano patologiczne zmiany w organach
wewnętrznych. W przypadku, gdy takich zmian nie udało się udowodnić,
znaczyło to, że człowiek był zdrowy. Wpływ psychiki na powstanie
chorób nie był w ogóle brany pod uwagę, leczenie więc ograniczało
się do usunięcia zaburzeń organizmu, pominąwszy przy tym wszelkie
zaburzenia psychiczne.
Wiek XX, wraz z radykalnymi zmianami w strukturach
społecznych oraz ogromnym postępem technicznym i naukowym, przyniósł
też osiągnięcia w dziedzinie psychoanalizy. Doprowadziło to do tego,
że powróciła do łask dawna teoria traktowania człowieka jako całości,
jako jedności ciała, intelektu i duszy (psychiki). Pogląd ten ponownie
zyskał na znaczeniu i egzystuje obecnie jako psychosomatyczna gałąź
medycyny. Mimo, iż medycyna respektuje wpływ psychiki na powstanie
i rozwój chorób, jej działania nadal ograniczają się do somatycznych
sposobów ich leczenia.
Opiekun - profesjonalista
W Niemczech powstanie zawodu opiekunów osób starszych przypada
na lata 60. Jest to więc zawód nowy, który nabiera coraz większego
znaczenia. Już od lat 50. XX wieku można było zaobserwować gwałtowny
wzrost populacji osób w podeszłym wieku, przy jednoczesnym upadku
rodziny wielopokoleniowej. W tym czasie nastąpiła również wąska
specjalizacja zawodu pielęgniarskiego. Pielęgniarstwo specjalizowało
się i dopasowywało do wysoko ztechnizowanych zadań w medycynie.
Powstała więc duża luka w systemie opieki, zabrakło osób, które
niejako rzeczywiście "pielęgnują", a nie asystują lekarzowi,
jak jest to przyjęte obecnie. Dotychczasowa opieka nad osobami starszymi
znajdowała się przeważnie w rękach sióstr zakonnych. Po II wojnie
światowej liczba kobiet wstępujących do zakonu spadła drastycznie
i brakowało kogoś, kto mógłby przejąć ich obowiązki.
Pielęgniarki preferowały zatrudnienie w szpitalu, które zapewniało
im wyższe niż w placówkach pielęgnacyjnych zarobki oraz możliwość
zdobycia dodatkowych kwalifikacji i awansu. Praca w domach opiekuńczo-pielęgnacyjnych
nie była więc dla tej grupy zawodowej atrakcyjna. Już w latach 50.
zaczęto szukać odpowiednich rozwiązań tego problemu. Początkowo
przyuczano do prostych zadań pielęgnacyjnych gospodynie domowe szukające
pracy. Większe szpitale wprowadzały internę, tzn. organizowane we
własnym zakresie i dostosowane do własnych potrzeb jednoroczne szkoły
uczące zawodu pomocy pielęgniarskiej. Osoby wyedukowane w ten sposób
(Krankenpflegehelfer) byty później zatrudniane w szpitalach oraz
oddziałach geriatrycznych szpitali. To rozwiązanie nie było jednak
zadowalające ze względu na szczególną specyfikę długotrwałej opieki
nad osobami starszymi. Wyróżnia się ona w znacznym stopniu specyfiką
funkcji i zadań pielęgnacyjnych i pielęgniarskich. Początek lat
70. to czas powstawania pierwszych szkół w Niemczech, które kształciły
wykwalifikowanych opiekunów osób starszych (Altenpflegeschulen).
W ten sposób powstał nowy zawód: Altenpfleger.
Zawód ten ma swoje korzenie w zawodzie pielęgniarskim, nie odrywa
się od niego całościowo, lecz tylko na pewnym etapie "porzuca"
specjalistyczne kształcenie nowoczesnego pielęgniarstwa poświęcając
dodatkowo swą uwagę zagadnieniom psychologicznym, socjologicznym
i prawnym wieku starczego.
Do 1 sierpnia 2003 zagadnienia związane z kształceniem opiekunów,
tzn. ustalenia dotyczące czasu nauki w szkołach, liczby wymaganych
godzin teoretycznych i praktycznych, wymagań egzaminacyjnych itp.
leżały w gestii poszczególnych landów. Prowadziło to do dużych różnic
w poziomie wykształcenia, a co za tym idzie, do dużych rozbieżności
kompetencyjnych wśród samych opiekunów i w efekcie zmniejszenia
atrakcyjności tego zawodu. Jako przykładem obrazującym ten stan
rzeczy, można posłużyć się landem Bremen, który oferował jedynie
880 godzin teoretycznych wykładów. Z kolei ustawodawstwo landu Berlin
obligowało do 2560 godzin teoretycznego wykształcenia w tym zawodzie,
Również obligatoryjny czas praktycznego wykształcenia ujawniał duże
rozbieżności: od 800 do 2100 godzin w poszczególnych landach.
Od 1 sierpnia 2003 wykształcenie w zawodzie opiekuna w Niemczech
zostało ujednolicone: czas trwania nauki ustalono na 3 lata w dziennym
systemie nauki, i do lat 5 w systemie zaocznym. Struktura kształcenia
jest odgórnie narzucona i przewiduje 4600 godzin lekcyjnych. Z tych
4600 godzin na kształcenie teoretyczne przypada 2100 godzin, a na
kształcenie praktyczne 2500 godzin, Kształcenie praktyczne odbywa
się w placówkach opieki stacjonarnej, w placówkach opieki ambulatoryjnej,
lub na szpitalnych oddziałach geriatrycznych i rehabilitacyjnych.
Ośrodek kształcący musi dysponować, specjalnie do tego celu wykształconymi,
praktycznymi nauczycielami zawodu (Praxisanleiter). Kształcenie
kończy się egzaminem państwowym i nadaniem tytułu Altenpfleger,
uprawniającego do wykonywania zawodu opiekuna.
/Bibligrafia/ |